Cztery gwiazdki na Jaszczurczej Górze – Mrągowo Resort

Czterogwiazdkowy hotel położony nad jeziorem Czos… Dzisiejszy tekst można zacząć wstępem, który pojawia się wszędzie, gdzie tylko widnieje informacja na temat obiektu. Dlatego my zaczniemy trochę inaczej.

Na początku cofnijmy się do czasów, kiedy większość brzegów mazurskich jezior nie była zabudowana betonem, a obecne, młode pokolenie hotelarzy dopiero zaczynało uczyć się mówić. W roku 1981 otwarto luksusowy, czterogwiazdkowy hotel, którzy mógł poszczycić się nie tylko 254 pokojami i salą konferencyjną, ale także bogatym zapleczem rekreacyjno-sportowym. Początkowo pod marką Orbisu, następnie Mercure odwiedzany jest przez tysiące Gości. Wszyscy zakochują się z ogromnym kompleksie hotelowym i widoku jeziora z okien restauracji. Jednak wraz z mijającymi latami luksusowe wyposażenie zaczyna być powoli nadgryzane zębem czasu, a elewacje, które kiedyś były dumą, szarzeją. Wreszcie marka Mercure w roku 2016 postanawia sprzedać obiekt prywatnemu przedsiębiorcy i dawny blask czterech gwiazdek ma powrócić w to miejsce. Czy aby na pewno?

W podróży do Mrągowa towarzyszyła nam wielka ciekawość – jak wygląda obiekt, który funkcjonuje już tyle lat na Jaszczurczej Górze: co zmieniło się na zewnątrz, co w środku? Czy zdjęcia, którymi obecnie reklamuje się Mrągowo Resort rzeczywiście odzwierciedlają rzeczywistość i czy za zmianą nazwy i identyfikacji wizualnej, które niedawno (2018) zostały wprowadzone stoi coś więcej niż tylko próba odcięcia się od przeszłości?

Pierwsza zmiana, na którą trzeba zwrócić uwagę, to przeniesiona lokalizacja wjazdu na teren kompleksu. Obecnie jest to wjazd tuż z drogi, przez gigantyczną (i imponującą) kamienną bramę. Mimo, że nie sposób przegapić tak majestatyczny wjazd, to nam się niestety udało 😉

Tuż za szlabanami widać blokowy budynek Mrągowo Activ przy którym znajduje się mini-golf, a na przeciwko kryte korty do tenisa. Jadąc dalej, tuż za zakrętem wjeżdżamy na rozległy przyhotelowy parking. I tu pierwsza konsternacja: w którą stronę? Jest ciemno, wszędzie samochody, a oznaczeń nie widać… Parkujemy daleko od wszystkich (mając nadzieję, że tu można) i przedzierając się przez mglisty jesienno-zimowy wieczór docieramy do ciepłych wnętrz hotelu i sympatycznej recepcji. Po krótkim meldunku, udajemy się do budynku B, aby na pierwszym piętrze szukać naszego pokoju.

Pierwsze wrażenie po przekroczeniu progu hotelu jest naprawdę bardzo miłe. Ogień w kominku hotelowego lobby, zapachy z restauracji a’la carte i uśmiechnięty personel nastrajają nas pozytywnie na nadchodzący weekend. Przechodząc kolejne metry hotelu mijamy za szybami kręgielnię, basen i dużą część SPA. Tu, na korytarzach widać już lata, które ma za sobą obiekt: drewniane, zaparowane okna, drewniana boazeria w części basenowej… Korytarze hotelowe przy pokojach są dosyć wąskie, jednak odnowione i przytulne. Tak samo też z pokojami i łazienkami. Świetnie, że modernizację zaczęto właśnie od tych części, bo przecież tu najdłużej niektórzy z nas przebywają, prawda? Jeśli mamy się czepiać – a będziemy, to dostaliśmy pokój z dwoma osobnymi łóżkami i musieliśmy łączyć je sami (dziura pomiędzy dwoma materacami niestety była na tyle duża, że któreś z nas wpadało) i po ich przesunięciu jedno z nas miało włączniki światła tuż za głową. Cóż… Powtórka rozświetlonej nocy z hotelu Belweder w Ustroniu 😉 Łóżka jednak zdecydowanie bronią się wygodnymi materacami. Nie potrafiłam też zrozumieć mechanizmu otwierania dosyć wiekowych drzwi balkonowych, od których było trochę czuć zimno, ale klimatyzacja załatwiła w pełni sprawę (pilot do klimatyzacji jest na recepcji ;)).

Na nasze nieszczęście dostaliśmy łączony pokój z pokojem sąsiednim (drzwi wewnętrzne) i o pierwszej w nocy zostaliśmy uraczeni waleniem w nie przez rozbawionych sąsiadów… Niestety na to hotel nie ma wpływu, a jeśli sąsiad z pokoju obok jest pod wpływem, to atrakcje nocne zapewnione.

Śniadania i obiadokolacje, w zależności od obłożenia hotelu serwowane są w jednej z dwóch restauracji z widokiem na jezioro. Pomimo weekendowej mgły, dobrze było usiąść przy oknie z poranną filiżanką herbaty i wpatrywać się w lekko rozmazaną taflę. Wieczorem, oświetlenie Mrągowa z drugiej części brzegu uprzyjemnia nam kolację. Co do jedzenia? Bufet 😉 Bufet jaki jest każdy widzi… Są zwolennicy i są przeciwnicy, a my nie będąc radykałami plasujemy się gdzieś na środku. Obiadokolacje to duży wybór dań polskich (chociaż trochę tłustawych), zupy, coś dla maluchów i desery z ciastem francuskim tak słodkim, że do dziś czuję jego smak… Zdecydowanie za słodkim. Na śniadaniach natomiast możemy zobaczyć live cooking i skorzystać z automatu z sokami lub ekspresu do kawy, których nie ma wieczorami.

Pobyt w Mrągowo Resort można zaplanować sobie tak, że nie będziemy nudzić się ani chwili nie wychodząc z hotelu. Pomogą nam w tym dwa baseny, jacuzzi, duża część sportowa z siłownią, salą fitness i wspomnianymi już kortami tenisowymi, kręgle, klub nocny, SPA… Atrakcji jest tyle, że brakuje weekendu! Maluchy, które przyjadą tu z rodzicami mogą szaleć w ogromnym małpim gaju, który mijamy idąc na basen.

I wszystko by było super, świetnie i cudownie, gdyby nie ta ciężka jesienna pogoda. Po wyjściu z hotelu mamy wrażenie, że wszystko jest szare. Elewacje, które przez mgłę były jeszcze bardziej smutne, ewidentnie czekają na remont. Tu i ówdzie widać już modernizacje w realizacji, jednak przed zewnętrzną częścią budynku jeszcze długa droga, aby wyglądać tak, jak na banerach, które przykrywając część ścian, informują o nadchodzących zmianach.

Czy wrócimy? Z pewnością. Bardzo jestem ciekawa, jak będą wyglądały następne lata tego obiektu. Jeżeli załoga dalej będzie tak sympatyczna i pomocna, a remonty będą postępować, to wszyscy zapomną o Mercure Mrągowo, a mówić będą o niezwykłym, czterogwiazdkowym Mrągowo Resort, do którego trzeba wracać i do którego, tak jak w znanej piosence, prowadzą wszystkie drogi Polski 😉

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CZY ZNASZ JUŻ NASZ PORTAL TURYSTYCZNY?

Nasza przygoda zaczęła się od hotelarstwa i zamiłowania do turystyki. Z czasem zaowocowało to stworzeniem portalu turystycznego VisitON, gdzie podpowiadamy podróżnym jak ciekawie spędzić urlop w Polsce i co ciekawego można zobaczyć w pobliżu miejsc w które się wybierają.
noclegi polska

PODOBA CI SIĘ O CZYM PISZEMY? ZOSTAŃ Z NAMI NA DŁUŻEJ I ZOSTAW SWOJEGO MAILA. POWIADOMIMY CIĘ O NOWOŚCIACH
BEZ OBAW, MY TEŻ NIE LUBIMY SPAM'u

ŚLEDŹ NAS NA INSTAGRAMIE

Blog jest częścią grupy:

noclegi i podróże w Polsce

Ogólnopolska baza turystyczna i zbiór portali lokalnych. Kochamy i propagujemy turystykę. Chcesz z nami współpracować? Napisz do nas! info@visiton.pl

Dołącz do nas

Pin It on Pinterest