Hotel z basenem i SPA, dwie restauracje, w tym jedna na wyspie jeziora, mini zoo, fokarium, stajnia ze szkołą jeździecką, a do tego: raz w roku koncerty światowych gwiazd rocka w amfiteatrze. Jeśli brzmi to dla Was znajomo, to zapewne wiecie, gdzie przywitaliśmy jesień. Jeśli powyższy opis nic Wam nie mówi, pozwólcie, że opowiemy Wam o Dolinie Charlotty.

O hotelu

Położony w Strzelinku nieopodal Ustki, hotel Dolina Charlotty to miejsce na prawdziwą ucieczkę od miejskiego gwaru i codziennej gonitwy. Wjeżdżając już na sam teren obiektu wita nas cisza i szum wiatru w drzewach. Majestatyczny budynek z czerwonej cegły ładnie odznacza się od królującej wszędzie zieleni. Po wejściu, witają nas umieszczone na każdej ze ścian pamiątki kolejnych edycji koncertów oraz uśmiechnięta recepcja. Podczas meldunku czeka nas krótka lekcja architektury: dowiadujemy się, że piętro na którym jesteśmy nie jest w rzeczywistości tym, czym się wydaje. Dodatkowo, otrzymujemy mapkę obiektu z zaznaczonymi miejscami wartymi odwiedzenia (a jest tego sporo).

Poinstruowani, chociaż lekko zdezorientowani, wyruszamy z kartą kluczem na poszukiwanie pokoju. Skoro pokój jest na trzecim piętrze, to znaczy wybieramy windę… Tu okazuje się, że jednak nie słuchaliśmy za dobrze instrukcji o budynku, bo po wciśnięciu „3” widna nie rusza, a piętro numer trzy to właśnie poziom, na którym jesteśmy. Parter (a byliśmy absolutnie przekonani, że właśnie na parterze jesteśmy) znajduje się dwa piętra poniżej 😉

W pokojach panuje duch stylu rustykalnego: ciężkie łóżka, drewniane masywne szafy. Po otwarciu drzwi na balkon dowiadujemy się, dlaczego jesteśmy na 3 piętrze – hotel został wybudowany na niewielkim zboczu i to, co widzimy wysiadając z auta na parkingu, to tylko dwie z pięciu kondygnacji. Z balkonu rozpościera się widok na zieloną ścianę drzew oraz urocze jeziorko. Jednogłośnie stwierdzamy, że od teraz to nasze miejsce na poranną kawę i wieczornego drinka na leżaku.

Kuchni Charlotty spróbować możemy w głównym budynku hotelowym oraz w restauracji na wyspie (z tego co zdążyłam zauważyć na stronie internetowej hotelu, obecnie ta druga jest zamknięta przez pandemię). Restauracja w głównym budynku serwuje także śniadania i obiadokolacje, więc w naturalny sposób to właśnie tam spędziliśmy więcej czasu.

Aby przekonać się, która z restauracji bardziej nas oczaruje, zarówno w jednej jak i drugiej zawitaliśmy każdego dnia w porze lunchu. Zdecydowanym faworytem okazała się restauracja na wyspie – zarówno w kwestii jedzenia jak i niesamowicie uprzejmiej obsługi.

Atrakcje miejsca

Atrakcje Doliny Charlotty można wymieniać i wymieniać – wystarczy wejść na stronę internetową hotelu, aby przekonać się, że całą listę trzeba trochę poscrollować 😉 Nasz ograniczony czas pozwolił nam na poznanie jedynie ich części:

Pierwszym na liście był ogród zoologiczny, w skład którego wchodzi także Kraina Bajek i Wodne Zoo. Wejście na teren zoo jest płatne, niezależnie od tego czy jesteśmy gośćmi hotelu czy gośćmi z zewnątrz. Wędrówka przez cały ogród zajmuje sporo czasu, gdyż jest to naprawdę rozległy teren. Jeśli jeszcze do tego dodamy Wodne zoo (dodatkowy sposób zwiedzania wysp z pokładu statku), to może okazać się, że nim się obejrzymy, minie nam tam pół dnia.

Kolejnym (i jak się później okazało – z braku czasu, ostatnim) z punktów na liście było miejsce, w którym żyje pięciu przeuroczych samców bałtyckiej foki szarej – Fokarium. Wejście na jego teren jest także dodatkowo płatne, ale jeśli akurat trafimy na czas karmienia połączonego z treningiem medycznym, to spędzimy tu naprawdę przyjemny czas. W trakcie karmienia opiekunki opowiadają historię każdego z mieszkańców Fokarium, a przy tym sprawdzają ich zdrowie i kondycję poprzez szereg zadań z nagrodami.

Spędzanie czasu poza budynkiem hotelu sprawiło, że nie skorzystaliśmy z części SPA w Dolinie Charlotty. Mamy nadzieję, że przy następnym pobycie (a przy wyjeździe zgodnie stwierdziliśmy, że wrócić tu trzeba), nadrobimy zarówno pominięte atrakcje zewnętrzne, jak i wizytę w hotelowym SPA. Weekend to zdecydowanie za krótki czas na zwiedzenie wszystkiego… 😉

Pobyt: późne lato 2019. Jeszcze bez pandemii i jeszcze bez obostrzeń.