Hotel Mikołajki ma niespotykaną nigdzie indziej lokalizację – usytuowany jest na wyspie. Goście wjeżdżający do Mikołajek od strony Warszawy mają ułatwione zadanie, gdyż hotel widać po prawej stronie już chwilę po wjechaniu do miasteczka. Osoby, które tak jak my, przyjeżdżają od strony północnej, z trafieniem do hotelu mają trochę gorzej, ale tablice ustawione w Mikołajkach sprawnie doprowadzą nas do Ptasiej Wyspy. Wjazd na Aleję Spacerową przy której znajduje się hotel pozostawia wiele do życzenia – na drodze położona jest tymczasowa nawierzchnia, przez co samochodem trochę trzęsie. Kiedy podjeżdżamy do hotelowego parkingu – tego nieudogodnienia już nie ma.

Hotel Mikołajki to kompleks, który składa się z dwóch budynków: na wyspie oraz na półwyspie, połączony pomostem. Budynek na półwyspie to miejsce gdzie znajduje się recepcja, restauracja śniadaniowa, sale konferencyjne ora klub z kręgielnią. Na wyspie znajdują się pokoje, apartamenty, restauracja a’la carte oraz dwupiętrowe SPA.

Po meldunku, w trakcie którego otrzymaliśmy informacje praktyczne o hotelu (godziny otwarcia poszczególnych punktów oraz co, gdzie znajdziemy), zostaliśmy przewiezieni melexem do budynku na wyspie.

Jedynym dyskomfortem, który może odstraszać jest pomost właśnie. Odcinek około 150 metrów, który trzeba pokonać rano udając się na śniadanie i wieczorem udając się na kolację. Oczywiście w czasie pięknej pogody jest to sama przyjemność (przepływające obok łabędzie dodają takiemu spacerowi uroku), jednak kiedy pada deszcz, jest zimo czy też mocniej wieje, przechadzka może nie należeć do najprzyjemniejszych.

Nasz pokój znajdował się na trzecim piętrze. Po otwarciu drzwi, ukazała się nam imponująca przestrzeń, z wyposażeniem na miarę prawdziwych pięciu gwiazdek, w których przewijają się subtelne nawiązania do żeglarstwa jak na przykład obrazy z elementami jachtów czy też fototapeta z jeziorem pod prysznicem. Każdy pokój ma balkon, z którego rozciąga się imponujący widok na jezioro.

Pierwszy kontakt z kuchnią Hotelu Mikołajki to obiadokolacja w formie bufetu na którą udaliśmy się do restauracji w budynku na półwyspie. W skład obiadokolacji wchodziły dwie zupy, kilka dań na ciepło, bufet zimny, owoce oraz desery. Obok dań, do wyboru były soki owocowe, woda oraz wielofunkcyjny ekspres do kawy i herbata, czyli wszystko, czego dusza zapragnie. Przyznać trzeba, że obiadokolacja zachwyciła nas swoją formą, jakością i mnogością wyboru, a przede wszystkim smakiem, co było miłą odmianą po pobycie w Lawendowych Termach.

Śniadania także odbywają się w restauracji Yachtova (bo taką właśnie nazwę nosi restauracja na półwyspie) i tak jak obiadokolacje wręcz porażają ilością dań. W trakcie porannych posiłków na bufecie króluje także kucharz, który przygotuje nam jajecznicę i omlet według naszego pomysłu oraz przyrządzi pyszne gofry.

Nasz kolejny dzień pobytu, to standardowo obiad z karty. Restauracja a’la carte znajduje się w budynku na wyspie i nosi nazwę New Island Pub, co przywodzi na myśl bar angielski i takim też stylu jest utrzymana. Fenomenalny widok na przepływające tuż przy tarasie restauracji jachty, profesjonalna obsługa kelnerska i przepyszne dania – tak w jednym zdaniu można podsumować to miejsce. Zamówienie które złożyliśmy obejmowało przystawki, danie główne i deser. Zazwyczaj, kiedy myślimy o daniach w ekskluzywnych restauracjach na myśl przychodzą nam małe porcje. Tutaj najeść się można samą przystawką. Na szczególne wyróżnienie zasługuje tatar – jeden z najlepszych na Mazurach oraz fondant czekoladowy z lodami pistacjowymi – mistrzostwo.

Niezależnie od pogody za oknem, wybór spędzenia wolnego czasu w SPA jest dobrym pomysłem. Będąc na wyspie, często korzystaliśmy z dobrodziejstw, jakie oferowało tamtejsze SPA. Na pierwszym piętrze znajduje się recepcja, w której rezerwowaliśmy zabiegi, gabinety zabiegowe a także Świat Saun z którego z lekką dozą nieśmiałości (strefa nagości) postanowiliśmy spróbować. Wielość saun, jaka czeka na gości w tym miejscu skutecznie może zatrzymać na kilka godzin, a piętro niżej czeka przecież basen, w którym jest niesamowicie przyjemna leżanka masująca…

Na pierwszym piętrze znajduje się też mini-sala fitness, w której poćwiczyć można bardziej aerobowo niż siłowo. Salka ma przepiękny widok na zatokę i cumujące w przystani jachty.

Jeżeli nie chcemy ruszać się poza hotel, a wypoczynek w SPA nie przemawia do nas za bardzo, są także inne formy spędzania wolnego czasu w Hotelu na Wyspie. Kręgielnia i bilard w której wieczorami gra DJ, wyśmienity grill na świeżym powietrzu z muzyką szantową na żywo i tarasowa przestrzeń nazywana Strefą Relaksu, gdzie na wygodnych kanapach (lub leżakach, jak kto woli) można spróbować win z różnych części świata, przegryzając lokalne sery.

Hotel znajduje się jednocześnie blisko i daleko od centrum miasta. Aby trafić do centrum Mikołajek oraz gwarnego miasteczka żeglarskiego należy przejść na drugą stronę jeziora – jest to około 10 minut piechotą. Dla tych, którzy wolą ciche spacery – dziesięć minut w przeciwną stronę poskutkuje spacerem w lesie, nad dzikim brzegiem jeziora.

Dlaczego warto wybrać się do Hotelu Mikołajki w Mikołajkach?

Są dwa największe atuty tego miejsca. Pierwsze – którego nie ma żaden inny w Polsce – położenie. Budynek na Wyspie to coś niesamowitego, czego trzeba doświadczyć samemu. Poranne widoki z okna, kiedy nad jeziorem rozpościera się jeszcze mgła, to coś wręcz bajkowego. Po drugie – kuchnia. I to kuchnia w każdym wydaniu: obiadokolacje bufetowe, śniadania, a’la carte a nawet dania z grilla. Będąc w Mikołajkach koniecznie trzeba odwiedzić jedną z restauracji tego hotelu.