Hotel znajduje się obok stadionu miejskiego, w otoczeniu dość starych budynków mieszkalnych. Aby trafić do hotelu niezbędna jest pomoc nawigacji. Przed hotelem znajduje się niewielki, dosyć wąski parking, a w budynku obok – Aquapark połączony z hotelem podziemnym przejściem.

Pobyt rezerwowaliśmy przez jeden z portali rezerwacyjnych, dlatego wypełniona karta meldunkowa już na nas czekała. Niestety, po otrzymaniu klucza Pani recepcjonistka nie raczyła przekazać nam żadnych informacji o hotelu. Nie dowiedzieliśmy się gdzie znajduje się Aquapark, którym chwali się hotel, którędy na śniadanie ani nawet gdzie znajdują się schody/winda aby przejść do pokoju na pierwsze piętro.

Pokój znajdował się na pierwszym piętrze: przytulny, komfortowo urządzony, posiadał wszystko co potrzebne, aby w prawdziwych czterogwiazdkowych warunkach spędzić noc, a także w spokoju popracować.

Pierwszym, co rzuca się w oczy po wejściu do pokoju jest wykładzina – nietrafiony, jasny kolor bezlitośnie uwydatnia wszelkie plamki, które zdarzyły się w trakcie pobytu w tym miejscu. Jedną z większych plamek zauważyliśmy przy bagażniku – wyglądała jakby coś rozlało się po ścianie i spłynęło na wykładzinę. Z racji charakteru naszego pobytu (służbowy), pokój przygotowany został na dwie osoby śpiące oddzielnie. Łóżka oddzielała szafka nocna, na której zabrakło lampki (na dwa łóżka była tylko jedna lampka nocna).

Gustownie urządzone łazienki chyba swój najlepszy czas mają już za sobą. Ciemny osad pod prysznicem oraz odrapana szafka pod umywalką delikatnie odstraszają. Małym dyskomfortem są także szklane drzwi do łazienki z dużą przestrzenią u dołu – w pokoju słychać wszystko, co dzieje się w łazience i na odwrót.

Dużym plusem jest miły i uśmiechnięty personel housekeepingu, który w parę chwil udostępnił nam żelazko i deskę do prasowania.

Na śniadanie zeszliśmy wcześnie rano. Dużym zaskoczeniem był brak osoby, która weryfikuje numer pokoju osób wchodzących na posiłki. Niewielki bufet, ustawiony w lewej części sali prezentował się niezbyt okazale jak na cztery gwiazdki. Przyjemnym zaskoczeniem jest drugi, mniejszy bufet dla dzieci, na którym maluchy znajdą dania dla siebie, a także specjalnie dla nich przygotowane kolorowe plastikowe naczynia. Po wybraniu składników naszego posiłku, usiedliśmy przy stole i dopiero wtedy obsłudze postanowiła zapytać nas o numer pokoju. Hotel Platinum pozycjonuje się jako hotel dla rodzin z dziećmi, dlatego też biegające po restauracji maluchy nie zdziwiły nas zbytnio. Zdziwiło nas natomiast to, że obsługa nie reagowała nawet wtedy, kiedy dzieci urządziły sobie krzykliwego berka po kanapach. Jeśli śniadania jeść lubimy w spokoju – zdecydowanie odradzam Hotel Platinum. Niestety nie dane nam było spróbować pozostałej gastronomii hotelu, gdyż z racji wyjazdu służbowego mieliśmy zbyt mało czasu.

W przeciwieństwie do zameldowania, nasze wymeldowanie przebiegło w przemiłej atmosferze. Pani recepcjonistka, która odbierała kartę i rozliczała nasz pobyt zapytała jak minęła nam noc, czy korzystałyśmy z chluby hotelu – Aquaparku i życzyła nam przyjemnej podróży.

Ostróda jest uroczym miastem z wieloma możliwościami spędzania wolnego czasu, jednak najbliższa okolica hotelu nie zachęca do spacerów. Jeżeli zależy nam na dniu poza hotelem, najlepiej wybrać się na molo jeziora Drwęckiego, które oddalone jest około kilometr od hotelu, a przy którym znajduje się także zamek krzyżacki.

Podsumowując, bardzo zawiodłam się na Hotelu Platinum. Po wielu pozytywnych opiniach jakie przeczytałam i usłyszałam o tym miejscu, byłam pozytywnie nastawiona do wyjazdu do Ostródy, niestety już od pierwszych minut pobytu, moje pozytywne nastawienie przechodziło w rozczarowanie…