Kwietniowy wybór hotelu wskazał Iławę – miasto, którego lokalizacja wzbudza ożywione dyskusje wśród ludu wszelakiego. Zdania podzielone są nawet wśród mieszkańców samego miasta: niektórzy twierdzą, że to jeszcze Mazury, inni – że Powiśle. Niezaprzeczalnym faktem natomiast jest to, że miasto położone jest w urzekającym obszarze, bo nad południowym krańcem jeziora Jeziorak – najdłuższego jeziora w Polsce.

Przy Jezioraku właśnie umiejscowiony został punkt główny naszego wyjazdu, pięciogwiazdkowy GrandHotel Tiffi – hotel, obok którego nie da się przejść, czy też przejechać, obojętnie. Samo umiejscowienie obiektu: ogromna, zielona przestrzeń nad samym brzegiem Jezioraka na której postawiony został 155 pokojowy kolos robi imponujące wrażenie (w przeciwieństwie do niedziałającego szlabanu parkingowego…) Pozytywne wrażenie wraca po przekroczeniu progu hotelu – wita nas cały stół żywych kwiatów, oraz ogromna przestrzeń przypominająca salę balową w bajkowym pałacu…

Jak na „Grand Hotel” przystało, „grand” jest tu prawie wszystko: pokój i taras zaraz przy nim oraz łazienka, spa, restauracja, a nawet głębokość basenu: 1,90m. Niestety dla pływających stylem warszawskim (w tym mnie), to stanowczo za dużo, dlatego też za przeszkloną ścianą można wylać kilka litrów potu w sali fitness, pochlipując cicho i patrząc jak nasza połówka spokojnie pływa w basenie… Design miejsca także zalicza się do określenia „grand” – gdzie nie spojrzeć, wystrój urzeka a ściany zdobi sztuka Wojciecha Fangora.

Pokój, w którym przyszło nam spędzić dwie noce to duża przestrzeń przedzielona przepierzeniem, co w ciekawy sposób oddziela część dzienną od części sypialnianej. Na przepierzeniu znalazły się dwa telewizory – po jednym na każdą część. Z części sypialnianej jest także przejście do łazienki ukrytej za przesuwnymi drzwiami. Tuż obok, za identycznymi drzwiami, znajduje się wnęka szafy. Biada temu, kto przesadzi z degustacją trunków hotelowego baru i w stanie mocno wskazującym pomyli drzwi! Biada…

Z obu części pokoju wyjdziemy także na rozległy taras widokowo-wypoczynkowo-rekreacyjno-obserwacyjny. Taras ten jest częścią wspólną dla wszystkich pokoi znajdujących się w jego zasięgu, ale także miejscem ogólnodostępnym dla wszystkich Gości, co skutkuje czasem obcym Panem/Panią, zażywającym kąpieli słonecznej tuż przy naszym oknie/otwartych drzwiach.

Hotel Tiffi chwali się przede wszystkim wyśmienitą kuchnią i orientalnym, nigdzie indziej nie spotykanym SPA z terapeutkami z Tybetu. O ile co do tego drugiego nie można mieć żadnych obiekcji a samo SPA jest naprawdę wyjątkowe, to niestety z kuchnią jest różnie… Bywają dania mistrzowskie, a także takie, po których czuć lekki niedosyt… I mamy tu na myśli zarówno dania a’la carte, obiadokolacje w formie bufetu, czy też śniadania. Desery natomiast – są dopracowane w każdym calu: od sposobu podania, poprzez wygląd, aż do najważniejszego – smaku. Cukiernicy w GrandHotel Tiffi to prawdziwi pięciogwiazdkowi profesjonaliści.

Pobyt w Tiffim to zdecydowanie zapadające w pamięci przeżycie, które ogranicza tylko nasza fantazja i zasobność portfela – jak to w pięciogwiazdkowych hotelach bywa. 😉 Koszt weekendowego pobytu w GrandHotel Tiffi to cena około 2500zł w pokoju o podwyższonym standardzie w zależności od sezonu i obłożenia w hotelu.